Pierwszy post

Witajcie!

Na początek może warto się przedstawić – jestem Grzesiek, jestem z Krakowa, niedługo stuknie 21 lat. Student zarządzania i inżynierii produkcji. Studia jak studia, dużo technicznych przedmiotów, ale na szczęście nie jest tak źle! Ludzie na moim roku są świetni, z nimi wręcz w ogień. Ale do rzeczy, jeśli będę miał tu jakichś czytelników będę się niesamowicie cieszył i z każdym postem na pewno będziecie mnie coraz lepiej poznawać.

O czym będzie ten blog?

No właśnie – to przecież najważniejsze – o czym? Blog będzie o moich zmaganiach z programem treningowym P90X. Jest to zestaw kilku filmów z ćwiczeniami prowadzonymi przez niesamowicie sympatycznego Tony’ego Hortona. Całość jest po angielsku, jednakże to nie powinno stanowić problemu nawet dla kogoś kto języka w ogóle nie zna. Na program składają się ćwiczenia typowo siłowe na klatkę, plecy itp. oraz ćwiczenia takie jak yoga, kenpo czy plyometrics. Daje to ogromne zróżnicowanie – nigdy się nie znudzicie. Szczerze polecam, płytki z filmikami można kupić na allegro, lub w mniej legalny sposób oszczędzić i ściągnąć z neta. Ja osobiście stwierdziłem(głupio w sumie, ale jakoś tak…), że zakupię program, tym samym pokazując, że szanuję pracę tych, którzy ten program stworzyli. Czy było warto? Kasa poszła, ale to, co zyskało moje ciało dzięki temu jest warte dużo więcej!

O mojej aktywności i ”Efekcie Motyla”:

Zawsze byłem aktywnym sportowo facetem. Nigdy co prawda nie jarała mnie gra w piłkę, kosza i inne zespołowe gry, z których jestem po prostu do niczego – jestem indywidualistą i wolę sport indywidualny. Zależeć od samego siebie, mieć żal jeśli coś nie wyjdzie tylko do siebie 🙂 W każdym bądź razie moja aktywność ograniczała się do rowera, biegania, badmintona, nart…i pływania. Tu się zatrzymam – pływanie to coś, co zmieniło moje życie. Gdy miałem około 12 lat, byłem bardzo niepewnym siebie chłopcem, który idąc na w-f myślał właśnie, że znowu się na niego wydrą, że nie umie grać itp. NIENAWIDZIŁEM w-fu. Moi rodzicie postanowili mnie zapisać na basen. Przez nieśmiałość i myśl, że wszyscy będą się ze mnie śmiać na kursie pływania, że nie umiem pływać(wzięło mi się to z wf-u) błagałem mamę gdy poszła ze mną na kurs byśmy wrócili do domu. Kazała mi pójść na basen, mimo, że teraz wspomina, że dzieliło ją tylko trochę od zgodzenia się na moją rezygnację. Jakże jestem wdzięczny, że się nie zgodziła!!! Moje życie byłoby diametralnie inne. Instruktorzy pływania okazali się bardzo sympatyczni, szedłem na basen z uśmiechem na twarzy, moje samopoczucie się polepszyło, pewność siebie poszła w górę, charakter przestawił mi się o 90 stopni i gdy wyszedłem z gimnazjum do liceum byłem już zupełnie innym człowiekiem. Z firmą która uczyła mnie pływać jeździłem na obozy sportowe nad jezioro, gdzie pływaliśmy, mieliśmy kajaki, rowery, narty wodne i wiele innych. Postanowiłem, że sam chcę kiedyś robić to, co firma z którą byłem na obozie. Pierwszym krokiem było zdobycie papierów WOPR-u. Popracowałem jakiś czas w Krakowskim WOPRZE, ale uznałem, że za bardzo tam faworyzują dziewczyny, które dostawały zawsze najciekawsze funkcje. Aktualnie marzy mi się wyjazd do USA na wakacje z programu Work&Travel jako ratownik, myślę, że po 2 roku studiów się zdecyduję. W sierpniu tego roku zrobiłem następny krok w swoim planie i zostałem instruktorem pływania(Dziękuję mamo, że postawiłaś na swoim i nie pozwoliłaś mi wtedy odejść z basenu!).. Co prawda zauważyłem, że trudno się wybić na rynku w Krakowie. Od października prowadzę w formie praktyk jedną studentkę i uczę ją pływać. Myślę, że robi niezłe postępy i mam z tego dużą satysfakcję. Tydzień temu byłem na szkoleniu z instruktażu aqua fitness i zdałem go również 🙂 I to właśnie nazywam Efektem Motyla – jeden malutki szczegół, jedno zdanie ”Tak Grzesiu, możesz zrezygnować z basenu” sprawiłoby, że byłbym teraz innym człowiekiem. Nie bójmy się wyzwań. Gdy życie stawia przed nami jakieś trudności, próbujmy je pokonać, nie wycofujmy się. Gdy widzę grubą osobę uprawiającą jogging patrzę na nią z podziwem i pokazuje kciuk w górę, nieraz przybijam piątkę – co z tego, że teraz jest gruby, poderwał swoją dupę z krzesła i poszedł zrobić coś, by to zmienić! Jeśli obrał sobie cel i będzie do niego dążył to jest zajebisty. I Ty też możesz kimś takim być, zacznij już dziś – poderwij się z krzesła i się ruszaj, zacznij żyć.

W czerwcu 2013 roku odkryłem program P90X i zakupiłem go na allegro. Rozpocząłem przygodę 17 czerwca i było to wspaniałe! Na początku padałem z wykończenia, ale z każdym tygodniem było coraz lepiej. Moje ciało również się zmieniało – z chudzielca bez widocznych mięśni trochę się rozrosłem. Jednakże, miałem przez pierwsze 2 miesiące do dyspozycji tylko słabe, 4kg ciężarki, czyli bardzo mało – to była pierwsza lekcja. Następną rundę zacząłem we wrześniu z większymi ciężarkami(2x10kg). Efekt był fajny. Wciąż nie taki, jaki planowałem – ale tu z kolei nie odżywiałem się tak jak powinienem żeby zbudować muskulaturę -lekcja druga. 20 grudnia rozpocząłem następną rundę, w planach mam zakup dodatkowego obciążenia i odżywiam się teraz dużo lepiej. Ale jak widać, każda runda mnie czegoś nauczyła, więc zobaczymy czego nauczy mnie to trzecie podejście.

Co zmienił w moim życiu P90X, lub też sam sport?

Jak też mówiłem, w gimnazjum byłem zupełnie pozbawionym pewności siebie człowiekiem, trzymałem się na uboczu. Pływanie zmieniło moje nastawienie, bo wiedziałem, że w czymś jestem dobry, lepszy od innych. Po P90X nie stanowi dla mnie problemu zdjęcie koszulki. A gdy patrzę na swoich tłustych kolegów, których największym wysiłkiem jest pójście po piwo lub – co gorsze dla zdrowia – wódkę czuję ogromną satysfakcję. Wciąż nie mam ciała jakie widzę oczyma wyobraźni. Ale nie poddam się, ciężko nad tym pracuję i gdy osiągnę cel, moje ciało będzie moim trofeum. Jestem silniejszy, bardziej giętki(Tak wiem, yoga w p90x jest bardzo długa i monotonna, ale wierzcie mi – WARTO!!! Gdy byłem na tym kursie aqua fitness byłem bardziej rozciągnięty od kobiet na sali, a także samej naszej instruktorki), wiem więcej o żywieniu się – zmieniłem całkowicie swój jadłospis – alkohol piję bardzo rzadko, głównie piwo i tylko dla towarzystwa, jestem pewniejszy siebie, bardziej przebojowy i uzależniony. Tak, uzależniony od aktywnego trybu życia! To najzdrowsze uzależnienie, na jakie można cierpieć. Nie wyobrażam sobie dnia bez ćwiczeń, egzaminy na studiach są ważne, ale nim zacznę się uczyć, muszę potrenować, bo inaczej się nie skupię. Każdemu życzę takiego uzależnienia, i tylko takiego.

Dziękuję, jeśli wszystko przeczytałaś/eś! Jak tylko chcesz zostaw komentarz, bardzo chętnie przeczytam! Następny wpis już niedługo, nie będę pisał codziennie, bo to też nie ma sensu, będę podsumowywał kilka dni w jednym poście. Pozdro! 🙂

Advertisements